AMBICJA SPORTOWCA AMATORA VS. ZDROWIE

Udostępnij dalej:

Okres zimowy to czas, kiedy łatwiej złapać niechcianego wirusa. Owszem, można zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia przeziębienia poprzez dobrze zbilansowaną dietę, suplementy, hartowanie organizmu, aktywność fizyczną czy chociażby dostarczenie odpowiedniej dawki snu.
A co, jeśli już choroba nas dopadnie ? Jak sobie z tym radzić i czego nie powinniśmy robić ?

W powszechnym ujęciu zakłada się, że sportowiec ma większą odporność od przeciętnego Kowalskiego, bo dużo trenuje, czasami w skrajnych warunkach atmosferycznych i jest jednym słowem „zahartowany”. Nic bardziej mylnego. Są takie sytuacje, kiedy to właśnie sport negatywnie wpływa na naszą odporność. Nie bez przyczyny mówi się, że

„sport to zdrowie…. dopóki uprawia się go rekreacyjnie”.

To właśnie wyczynowe uprawianie sportu powoduje krótkotrwały spadek odporności. Skoro krótkotrwały to po co się tym przejmować ?

„Katarek, kaszelek, lekki ból gardła ? Nie ma co się rozczulać, idę zrobić porządny trening !”

Krótkotrwały spadek wystarczy, by wpaść w „otwarte okno dla zakażeń” i przeważnie od tego to się zaczyna. Oczywiście, nie każdy taki symptom kończy się czymś poważnym, jednakże nic nie dzieje się bez przyczyny. I tu pojawia się termin pod nazwą „ambicja sportowca amatora”, który dotyczy większości z nas. Trening dla osoby, która pracuje w godzinach od-do bądź kieruje własną działalnością gospodarczą, ma dom, dzieci, rodzinę, obowiązki jest czymś w rodzaju odskoczni od codzienności. Nie ważne czy robi to dla własnej satysfakcji, podtrzymania dobrej formy, czy też po to aby ukończyć zawody albo je wygrać. Trening jest stylem życia. Trening to rzecz święta. I kiedy przeziębienie i ogólnie osłabienie dopada nas w dni treningowe nie jest łatwo podjąć decyzję: robić trening czy nie ? Warto wtedy kierować się bardziej rozumem i resztkami zdrowego rozsądku niż ambicją i zdaje sobie sprawę, że to naprawdę nie jest proste. Łatwo powiedzieć, ciężko zrobić. Odpuścisz – pojawia się poczucie winy, nie odpuścisz – może skończyć się to nie ciekawie i praca włożona wcześniej pójdzie na marne.

Istnieją jednak pewne alternatywy, dzięki którym nie będziesz musiał/a podejmować takich „życiowych” decyzji 🙂 Byle katarek nie musi przekreślać zrealizowania Twojego planu treningowego: wybierz trening indoor,  poćwicz na siłowni z lekkim obciążeniem, pobiegaj na bieżni, wsiądź na trenażer (po to też jest), nie dopuszczaj do przewiania rozgrzanego organizmu i pij dużo płynów.

Fot. © gpointstudio/Fotolia.com

Niby takie proste, niby każdy to wie, ale nie każdy praktykuje. Po co później męczyć się z chorobą lub innymi powikłaniami tylko dlatego, że zgrywałeś/aś twardziela/ke ? Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że nieleczone przeziębienie, nawet w najłagodniejszym stopniu może przeistoczyć się w zapalenie zatok, gardła, krtani, oskrzeli. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Jeśli jednak pojawia się już gorączka, bóle mięśni, dreszcze, wtedy nie ma już żadnych alternatyw, a męczenie osłabionego organizmu przyniesie więcej strat niż korzyści.

Czy nie lepiej czasami odpuścić i poświęcić ten czas na odpoczynek, by móc szybko wrócić do zdrowia i treningów? Świat się nie zawali, jeśli pominiemy kilka dni treningowych. Ambicja to bardzo pozytywna cecha, jednak należy pamiętać, że wszystko ma swoje dobre i złe strony.

P.S. Artykuł zainspirowany własnym doświadczeniem 🙂

The following two tabs change content below.