Ewa Ruszała:”Ważne jest dla mnie zdrowie moje i najbliższych mi osób”

Ewa Ruszała to osoba, która swoją determinacją i energią, którą tryska inspiruje innych ludzi! Rower, góry, woda. Kobieta, która jest symbolem każdego z żywiołów! Miałem ogromną przyjemność poznać Panią Ewę Ruszała i podzielić się rozmową na łamach portalu Wysportowani.

Wysportowani:Na początek każdemu zadajemy to pytanie. Skąd u Ciebie wzięło się zainteresowanie kolarstwem?

Ewa Ruszała:W zasadzie to kolarstwo samo mnie znalazło 🙂 W szkole podstawowej, wychowania fizycznego uczył mnie bardzo dobry nauczyciel, który zaszczepił we mnie miłość do sportu. Od najmłodszych lat zabierał mnie na zawody sportowe, różne rozgrywki, jakieś obozy. Najbardziej umiłowałam sobie lekkoatletykę. Kolarstwo natomiast pojawiło się na studiach, kiedy to zupełnym przypadkiem trafiłam do sekcji kolarstwa górskiego Politechniki Rzeszowskiej, na której wtedy studiowałam. Już od kilku lat trenowałam ww. lekkoatletykę, biegi średnie i sprinterskie, więc nie przyszło nawet mi do głowy, że zatracę się w kolarstwie! Zaczęło się grubo… Między zajęciami na uczelni chłopaki brali mnie na szybkie lekcje z techniki w terenie, gdzie nigdy wcześniej nie byłam, kilka spotkań z glebą, obycie co i jak i za dwa dni start w jakimś maratonie MTB… No a potem od razu Akademickie Mistrzostwa Polski w Jeleniej Górze. Mimo tego, że upodliłam się wtedy okrutnie i głęboko cierpiałam, bo deszcz i niska temperatura pozbierały swoje żniwo z trasy, którą układała Majka Włoszczowska, to połknęłam haczyk na rower (choć za każdym razem, gdy jadę w takich warunkach, srogo klnę pod nosem, że nigdy więcej MTB, a i tak potem jadę). 

Przyszedł moment kiedy mocno szarpałam się z decyzja o rezygnacji z jednej z dyscyplin bo zwyczajnie zaczęłam nie wyrabiać, dodatkowo jeszcze studiując trudny i bardzo wymagający kierunek jakim była Architektura i Urbanistyka. Mój tryb życia zmienił się o 180 stopni. Kiedy się tylko dało koledzy wyciągali mnie na treningi gdzieś za miasto. Często przez to zarywałam noce żeby nadrabiać materiał z uczelni, ale nigdy tego nie żałowałam. W pewnym momencie wyglądało to tak, że trenuje sobie kolarstwo a gdzieś tam pomiędzy tymi jazdami sobie studiuję i śpię 🙂

I zaczęły się jazdy i uczestnictwa w wyścigach MTB (później dorzuciłam jeszcze szosę). Mam za sobą bardzo dobre 4 sezony, sporo wygranych wyścigów m.in. 2 miejsce w Górskich  mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym licencji cyklosport, mistrzostwo Polski w kolarstwie górskim FamilyCup, dwie wygrane generalki Cyklokarpat i trochę innych 🙂 Ostatnie dwa sezony ograniczyłam bądź całkiem zrezygnowałam ze ścigania z uwagi na problemy ze zdrowiem i przez niebrak konkretnego planu treningowego. Ot tak, jeździłam dla siebie ale bardzo dużo i w zasadzie wymagające trasy. Jak na moje warunki te 8000 km i ponad 110 tysięcy metrów w pionie sezonowo jest sporym osiągnięciem.
Pokochałam kolarstwo tak, że rower stał moim nieodłącznym towarzyszem wszelkich wyjazdów, podróży (nawet jak wiem, że nie będę miała czasu jeździć to i tak go biorę bo a nóż widelec znajdę chwilę i gdzieś sobie pojadę) Istny narkotyk!


 Wysportowani:Na twoim Instagramie możemy znaleźć fotografie z różnych części Europy. Zwiedziłaś m.in. Szwajcarię, Hiszpanię, kilka razy byłaś we Włoszech. Co uwiodło cię w tych krajach?

Ewa Ruszała: Włochy i Szwajcarię odwiedziłam sporo razy, Hiszpanię tylko raz. Każde z tych miejsc ma swój wyjątkowy klimat. Pamiętam jeszcze lata, kiedy jeździłam po Alpach tylko samochodem. Widziałam kolarzy wjeżdżających sobie rowerkami gdzieś na przełęcz we mgle, 5 stopniach i sobie myślałam – „no i po co się tak męczyć? I tak nic nie zobaczy”. Śmiać mi się chce, kiedy od kilku lat sama podjeżdżam te przełęcze w przeróżnych warunkach i przypominam sobie teprzejawy lenistwa i braku zrozumienia wygłaszane z wygodnego fotela w samochodzie.
W zasadzie, te miejsca, które odwiedziłam mają wspólny mianownik: tam jest po prostu ładnie! A ludzie lubią być gdzieś, gdzie jest ładnie J Północne Włochy są czyste, zadbane (przynajmniej z moich obserwacji tak wynika), Włosi prowadzą taki powolny tryb życia, rozśpiewani, uśmiechnięci, nawet jak się o cos oburzają to ta złość brzmi śpiewająco 😀 To ludzie, a natura… Cóż, od zawsze kochałam góry i w nich czuję się swobodnie. Włosi, jak i szwajcarzy czy Austriacy eksponują to co maja najpiękniejsze, czyli góry. W połączeniu z ich tradycyjnym budownictwem i architekturą tworzy to taki trochę świat z bajki. Jedziesz sobie rowerem wąska drogą po dobrym asfalcie gdzieś wysoko na zboczu jakiejś góry, mija Cię jedno czy dwa samochodziki i tyle. Możesz bez żadnych obaw, że Cię coś strąci z tej drogi i polecisz w otchłań zbocza, podziwiać piękno otaczającej Cię natury i słuchać swojego ledwo nadążającego za twoim tempem serca. Mnóstwo takich miejsc można znaleźć np. nad jeziorem Como czy gdzieś głębiej w Szwajcarii. Trzeba tylko bardzo wnikliwie i dokładnie przewęszyć okolice J A uwierz mi, warto!

 Wysportowani:Które kraje chciałabyś jeszcze zwiedzić i dlaczego?

Ewa Ruszała: W wielu krajach jeszcze nie byłam, ale Szwajcaria ma wyjątkowy klimat. Jest drogo, ale jeśli dobrze zaplanuje się podróż, można za naprawdę znośną cenę zorganizować super wyjazd. Zdecydowanie za mało czasu spędziłam w Hiszpanii. Masa ludzi tam jeździ w okresie zimowym, kiedy nas trenuje się ciężko. Ja natomiast spędzam zimę w górach ucząc jazdy na snowboardzie – i chyba bardziej wolę to, tak samo jak lato kocham porę zimową i raczej to się już nie zmieni J Odpoczynek od roweru tez jest bardzo potrzebny. Hiszpania za pierwszym razem urzekła mnie swoją dzika naturą. Zazwyczaj byłam przyzwyczajona do tego, że na przełęczy jest jakieś schronisko, gdzie można cos przekąsić, wypić kawkę i zaczynać zjazd w dół. We wspomnianej Hiszpanii np. przełęcz Port de Tudons, jest dobrym przykładem. Tam nie ma nic. Jakaś jednostka wojskowa i tyle. A zamiast kawy, dostałam przepiękny zjazd wśród skał i w gęstej puszczy.
Bardzo mnie to urzekło i postaram się o to, żeby przeżyć to jeszcze raz!
W sumie, przez to, że kraje alpejskie oferują szeroką gammę różnych pięknych miejsc, bardzo chętnie wprowadziłabym się do jakiejś alpejskiej skromnej chatki z rowerami i po prostu jeździła tam, gdzie mnie jeszcze nie było J To mnie intryguje.

Wysportowani: W lecie nie zsiadasz z roweru, w zimie przesiadasz się na narty. Jesteś także instruktorem snowboardu. Czy poza tym masz jeszcze jakieś zainteresowania?

Ewa Ruszała:No w sumie to mam 🙂 Do koszyka moich zainteresowań wrzuciłam np. skitouring. Od 3 sezonów często wypadam gdzieś na skitoury. W 90% są to przepiękne trasy Tatrach.  Z racji tego, że sezon spędzam pracując jako instruktor, dni wolne przeznaczam na wyjścia skitourowe (ostatecznie weryfikują to warunki pogodowe i lawinowe).
Oczywiście bardzo ważna jest tutaj ekipa, bez której te wyjścia nie miałyby takiego barwnego klimatu 🙂 Odkąd poznałam klimat skitouringu, zdecydowanie wybieram te formę spędzania czasu zimowego bardziej niż treningi na trenażerze (choć jak mam możliwość i siły to i z niego czasem korzystam).
Lubię rysować. Na studiach bardzo duży nacisk był kładziony właśnie na rysunek odręczny, który był także przepustką kwalifikacyjna na studia. Wcześniej sporo i systematycznie rysowałam. Przeróżne kompozycje, architekturę, pojazdy itd.
Nie mam ostatnio zbyt dużo czasu na szkice ale jak już uda mi się znaleźć jakąś lukę, to mnie trochę nosi 🙂 W plecaku zawsze wożę ze sobą wiązkę ołówków, gumkę chlebową i mały szkicownik.

Interesuje się także fotografią. Nie mam mega super sprzętu fotograficznego, najczęściej jest to telefon z dobrym aparatem ale często udaje mi się złapać fajne ujęcia. Na moim instastory zawsze umieszczam swoją galerię z jakiejś tury, treningu czy dłuższego wypadu kolarskiego. Na przykład w lecie podczas wakacji we wspomnianych wyżej Alpach potrafię przywieźć kilka tys. zdjęć, prawie wszystkie są robione z jednej ręki podczas jazdy rowerem. Często ryzykuje przy tym swoje zdrowie np. na zjeździe, ale kiedy widzę na prawdę piękne ujęcie, po prostu muszę to złapać! Najlepiej kiedy oprócz pięknych widoków na zdjęciach pojawi mi się jakiś model czy modelka J W zimie jest tak samo, pal licho, że mróz (jak już taki jest) urywa mi palce ale za to potem mam naprawdę piękne pamiątki z tras! 

 Wysportowani:Zbliża się koniec roku. Masz już postawione cele na nadchodzące miesiące?

Ewa Ruszała: Cele mam, ale nie wiem na ile uda mi się je zrealizować, na pewno zadbam o to, żeby osiągnąć je na tyle na ile będzie mnie stać.
W sezonie zimowym planuję ponownie zadbać o solidną dawkę wycieczek skitourowych. W zeszłym roku o tej porze były już sprzyjające warunki do jazdy, obecnie, póki co kiepsko to wygląda… Ale mam nadzieję, że w tym sezonie uda mi się zrealizować m.in. zjazd z Rysów.
W nadchodzącym sezonie kolarskim zdecydowałam o powrocie do ścigania na szosie i MTB. Będę reprezentowała jedną z krakowskich drużyn kolarskich. Jednym z moich celów jest trzeci już start w wyścigu kolarskim Tatra Road Race (każdy kto startował to wie, z czym to się je i na czym się smaży J). Satysfakcja z ukończenia tego wyścigu jest naprawdę warta każdego cierpienia przeżywanego na trasie. Kolejny cel to Górskie Mistrzostwa Polski Masters i Cyklosport w kolarstwie szosowym. Ale to są na razie plany, zobaczymy czy wytrwam w zimowych przygotowaniach, które są regularne i zazwyczaj żmudne.

 Wysportowani:Zamierzasz rozwijać swoje social media, planujesz otwarcie kanału na YouTube czy skupiasz się tylko na Instagramie?

Ewa Ruszała: Na chwilę obecną nie planuję prowadzenia innych social media.Najaktywniej prowadzę konto na Instagramie. Jest on dla mnie takim pamiętnikiem fotograficznym. Jak wyżej wspomniałam, bardzo lubię robić zdjęcia i największą aktywność prowadzę właśnie na Instagramie. Może w przyszłości otworzę jakiś kanał na YT kiedy stwierdzę, że Instagram to za mało.

DCIM100GOPROGOPR0102.JPG

Wysportowani: jakie jest twoje największe marzenie niezwiązane z rowerem?

Ewa Ruszała: Oj, od czego by zacząć :O ! Hm… Może pominę takie przyziemne marzenia, których jest masa… Chyba największym moim marzeniem jest być szczęśliwa, posiadać żelazne zdrowie po to, aby móc realizować się w swoich pasjach i cieszyć się ze zdobytych doświadczeń. Często słyszę o poważnych kontuzjach czy wypadkach osób, które prowadziły aktywny tryb życia a nagle w jednej sekundzie ich życie przewraca się do góry nogami. Nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić co taka osoba w takim momencie życia czuje… Dlatego tak ważne jest dla mnie zdrowie moje i najbliższych mi osób.
Mimo tych wszystkich aktywności, które prowadzę, staram się zawsze dbać o siebie i swoje bezpieczeństwo na tyle ile mogę.

The following two tabs change content below.

Redakcja

https://allegro.pl/oferta/ksiazka-xxi-wiek-choroba-przecietnosci-7829057768