KARTY HISTORII. PRZYCZYNEK DO BIOGRAFII WYJĄTKOWEGO „PIRATA”

Udostępnij dalej:

MAŁY, WIELKI CZŁOWIEK. MARCO PANTANI. WYJĄTKOWY GÓRAL, ZWYCIĘZCA DWÓCH TOURÓW W JEDNYM SEZONIE (1998) I PRAWDOPODOBNY SAMOBÓJCA. EKLEKTYZM W JEDNEJ POSTACI? BYNAJMNIEJ. W GÓRACH NIE MIAŁ SOBIE RÓWNYCH, PRZEROSŁO GO JEDNAK ŻYCIE

„Kolarstwo to jedna z najtrudniejszych dyscyplin sportu. Nawet najgorszy kolarz jest wciąż wybitnym sportowcem”. Marco Pantani

Marco Pantani Fot. veloveritas.co.uk

Przy wzroście 172 i adekwatnej do tego wadze 57 kg był urodzonym góralem. Urodzony w 1970 roku Marco zaczął karierę amatorską z „przytupem” zajmując w wieku lat 20 trzecie miejsce w Baby Giro – czyli amatorskiej wersji Giro d`Italia dla zawodników bez kontraktów do 26 lat. Zresztą, przegrał wówczas ze swoimi dwoma późniejszymi zawodowymi rywalami – Bellim i Gottim. W 1991 był w tym wyścigu drugi, zaś w 1992 – nie miał już sobie równych. W tym też roku podpisał kontrakt zawodowy. Od początku zapowiadał się na specjalistę od górskich odcinków, mały, chudy – idealny materiał na kozicę górską. Zresztą, upodabniała go do niej zapuszczona w późniejszych latach kozia bródka…

Br-QngGCYAA2urT
Jazda na tylnym kole…

Pantatni, już w czasach kariery zawodowej, zasłynął z wyróżniających go cech – bandany, kolczyka, łysej głowy oraz niebezpiecznego stylu zjazdów. W peletonie nazywany był Il Pirata (Pirat). Charakteryzował się przyjmowaniem specyficznej sylwetki zjazdowej (zupełnie odmienną od współczesnych, gdzie zawodnicy starają się mocno „dociążyć” przód i obniżyć środek ciężkości).

Sam początek kariery zawodowej nie przyniósł jakiś wybitnych sukcesów – kilka miejsc w pierwszej dziesiątce – ale erupcja jego talentu nastąpiła wraz z pierwszymi startami w Grand Tourach. Przyszedł rok 1994 i Giro d`Italia – dwa ekstremalne etapy w Dolomitach to bezapelacyjne zwycięstwo Pirata. Wspinał się w tempie niedostępnym dla innych. Były to czasy, w których niepodzielnie rządzili Miguel Indurain, Jewgenij Bierzin, Tony Rominger.

752721
Częsty obrazek na górskich etapach – Pantani z przodu, liderzy z tyłu

Pantani, nie będąc czasowcem ani sprinterem poradził sobie jednak ze zwycięstwem w Giro d`Italia oraz Tour de France, mimo że teoria głosi, że do zwycięstwa w takich wyścigach trzeba doskonale jeździć po górach i bardzo dobrze jeździć na czas. Pantatni po prostu wyrobioną w górach przewagę był w stanie „dowieźć” do mety. Jako jeden z niewielu kolarzy w historii wygrał obydwa największe wyścigi w jednym sezonie.

W Tourze 1994, będąc debiutantem zasłynął także tym, że podejmował ucieczkę na każdym z górskich etapów. Gdy tylko wyścig wkraczał w fazę, w czasie której większość zawodników rozglądało się za samochodami technicznymi i hotelami, on rwał do przodu. Góry to jego naturalny żywioł, i mimo że nie wygrał wówczas żadnego górskiego odcinka, to na podium stawał czterokrotnie.

Marco_Pantani_240798_OFS1-1024x879
Rozczarowany Pantani

Rok później, na początku sezonu, uległ wypadowi w czasie treningu – obrażenia (wielokrotne połamania) spowodowały absencję na Giro. Ale już na Tour de France 1995 wygrał kolejne dwa, górskie odcinki, będąc jednak w dalszym ciągu bez stałej formy nie sprostał obciążeniom wyścigowym do końca, na kolejnym z górskich odcinków tracąc niemalże kwadrans. Wiedząc, że Mistrzostwa Świata w Kolumbii będą dedykowane góralom, wszystkie późniejsze starty traktował jako przygotowanie do MŚ. Zajął w nich trzecie miejsce, ustępując Abrahamowi Olano i Miguelowi Indurainowi (tym mistrzostwom poświęcę kolejne Karty Historii). Dalsza część sezonu to kolejny wypadek (w czasie Mediolan-Turyn) uderzył w niego jadący pod prąd i niezgodnie z oznaczeniami trasy samochód. Ciężko połamana noga i kolejna rehabilitacja. Mimo to wystartował w tym samym roku w Tour de Pologne, ale sił starczyło mu tylko na dwa etapy. Kolejny rok, i kolejne starty w klasykach (kilka skończył w dziesiątce) oraz udany początek Giro d`Italia, gdzie na górskim odcinku zajął trzecie miejsce. Niestety, następnego dnia przez jego drogę przebiegał niemetaforyczny czarny kot, powodując kolejną, ciężką kraksę. Pantani wycofał się z wyścigu. Kolejna kraksa nie spowolniła przygotowań do Tour de France – znów pokazał się z bardzo dobrej strony na odcinkach górskich. W generalce zajął trzecie miejsce.

tdf00-pantaniizoard
Częsty obrazek na podjazdach. Pantani, przerwa, pozostali zawodnicy…

Nadszedł najlepszy dla Pirata, 1998 rok. W Giro stoczył epicką, górską batalię z Tonkowem oraz Zulle, z której wyszedł zwycięsko, wygrywając przy okazji klasyfikację najlepszego górala. W tym samym roku wystartował w TdF, zaczynając go z niskiego pułapu (na pierwszym etapie na 189 zawodników zajął 181 miejsce). Jednak w momencie wjazdu peletonu w góry przesuwał się błyskawicznie w klasyfikacji, tocząc pamiętne boje z Ullrichem.

Rok 1999 to tragiczne Giro dla Pantaniego. Startował w nim jako faworyt, i doskonale wywiązywał się z tej roli, tocząc zażarte boje z Jalabertem oraz Savoldellim.  Na przedostatnim odcinku był liderem, miał wszystkie najważniejsze koszulki wyścigu oraz pięć minut przewagi nad Savoldellim. Zwycięstwo odebrać mu mogła tylko katastrofa. I takowa nastąpiła – o 5 nad ranem wizyta smutnych panów, pobranie krwi, przekroczony poziom hematokrytu, wkluczenie z wygranego wyścigu. Depresja po tym zdarzeniu prawdopodobnie skłoniła Pirata po raz pierwszy do sięgnięcia po kokainę… Tak rozpoczęła się równia pochyła.

W 2000 wystartował bez formy w Giro d`Italia, ale jego rola sprowadziła się do pomocy liderowi (choć miał jeden przebłysk na etapie 19 zajmując na podjeździe 2 miejsce). Wystartował też w Tour de France, mając kilka przebłysków w tym wygraną walkę z Armstrongiem na Mont Ventoux, wygrywając jeden etap i na jednym zajmując trzecie miejsce. Przypuścił też straceńczą szarżę na Armstronga, ale przeliczywszy się z siłami – stracił na tym odcinku siedemnaście minut i nie przystąpił do następnego etapu.

Od tego czasu zaczęła się karuzela Pantaniego – koszmarne występny przeplatał z niezłymi, nieukończone wyścigi przeplatał z rajdami samochodowymi (oczywiście nieoficjalnymi, kończącymi się spotkaniami z karabinierami), miały miejsce kolejne naloty na hotele oraz sprawy sądowe, odpuszczał też coraz więcej startów. Do gry wrócił w 2003 roku, zajmując w Giro d`Italia 14 miejsce. Jednak nie otrzymał zaproszenia na Tour de France. Zdezerterował z drużyny, został przez nią zawieszony, zaszył się przed bliskimi aż w końcu uciekł na Kubę. Narastały także problemy z narkotykami.

scult
Pomnik Pantaniego

Przyszedł 2004 rok. 14 lutego Marco Pantani został znaleziony martwy w pokoju hotelowym w Rimini. Przyczyna – oficjalna – przedawkowanie kokainy wymieszanej z lekami antydepresyjnymi. Zostawił po sobie list. Historia Pirata zakończyła się na cmentarzu w Cesenatico w asyście 20 000 ludzi. Niepotwierdzonych informacji o śmierci Pantaniego jest bez liku, ponadto rok temu wznowiono ponownie śledztwo w tym zakresie. Matka Pantaniego powiedziała w wywiadzie, że śledztwo „uruchomione zostało w kierunku zabójstwa”.  Nie zostało to jednak potwierdzone.

Niezależnie od powyższego, był to kolejny wielki człowiek, który przegrał z maluczkimi sprawami. Przerosło go życie. Przerosły go media. Przerosła go sława. Zagoniony człowiek, uciekający przed swoimi indywidualnymi demonami. Życie, rozkładane na czynniki pierwsze przez autorów byle jakich artykułów. Paparazzi zaglądający do muszli klozetowej. W tym momencie jednak jest to wszystko nieważne. Nieważny jest powód, nieważne przyczyny – skutek jest nieodwracalny do tego stopnia, że wszelkie dywagacje służą tylko do polepszenia naszego samopoczucia i podlania wody na młyn piewców kolejnej teorii spiskowej.

Ważne jest zaś to, że Pantani jest teraz w innej reprezentacji, obywającej się bez sponsorów, nie dbającej o wyniki ani logotypy na koszulkach.

marco-pantani-300x214

 

The following two tabs change content below.

Paweł Blicharski

19 letni założyciel najszybciej rozwijającego się portalu rowerowego w kraju (wysportowani), drużyny kolarskiej WRT, marki odzieżowej Pablo Wear, aplikacji mobilnej weight under control, i agencji interaktywnej. W trakcie pisania swojej pierwszej książki pt ”21 wiek choroba przeciętności” Uważa, że wiek nie jest barierą w rozwijaniu swoich pasji, i można osiągnąć dosłownie wszystko o czym się marzy.