REKORDOWA FREKWENCJA PODCZAS BIAŁKA TRIATHLON 2017

Udostępnij dalej:

17 czerwca odbyła się już trzecia edycja Białki Triathlon, która została rozegrana w Białce Parczewskiej. Organizatorzy mają powód do dumy. W tym roku frekwencja porównując z poprzednimi edycjami zaskoczyła (92 osoby), nie licząc zawodników ze sztafety. Komentarze po startowe zawodników tylko zachęcają do startu w kolejnej edycji.

 

 

Komentarzem po startowym podzielił się z nami Łukasz Podsiadło i Sławomir Sobiesiak.

Łukasz Podsiadło na trasie.
fot: Radek Pizon

Łukasz Podsiadło

”LOKALIZACJA

Wszystko świetnie zlokalizowane, położone blisko siebie. Duży plus za bezpłatny parking, jednak minusem był brak strefy expo i przenośnych toalet, które podobno nie dojechały a miały być.

PAKIET STARTOWY

Całkiem przyzwoity, biorąc pod uwagę przystępną cenę za start. Koszulka bardzo dobrej jakości i praktyczny worek. Super!

STREFA STARTU

Strefa startowa, tutaj też wszystko w porządku jeżeli chodzi o lokalizację i aranżację. Całość dobrze odgrodzona barierkami, chodniki na odcinkach dobiegu do strefy i w samej strefie. Duży plus za krótki dobieg do strefy zmian po pływaniu / rowerze oraz za koszyki na sprzęt. Osobiście pierwszy raz spotkałem się z samowolką w strefie zmian (zawodnik sam decyduje o tym gdzie zostawi rower przed startem). Dla mnie to nic złego – nie wiem jak inni to ocenią.

ETAP PŁYWACKI

Standardowo start z brzegu, czyste jezioro, dobrze widoczne boje naprowadzające oraz strefa wyjścia z wody. Krótki dobieg do strefy zmian.

ETAP ROWEROWY

Najmniej podobał mi się etap rowerowy! Zawody z konwencją bez draftingu, w ogóle nie było to przestrzegane przez zawodników i pilnowane przez organizatorów. Pierwszych dziesięciu zawodników faktycznie jechało poprawnie, jednak reszta już nie.

Trasa płaska, szybka, bardzo dobrej jakości z małą ilości nawrotów to duży plus. Niestety minusem było zaśmiecenie drogi szyszkami, piaskiem, ostrymi kamykami, których leżało naprawdę dużo. Kolejny mankament etapu rowerowego to szerokość drogi i jazda na tzw. agrafkę – było po prostu ciasno i momentami groźnie, szczególnie podczas omijania lub wyprzedzania grup. Moją uwagę zwrócił też fakt braku strzałek naprowadzających i oznakowania trasy np. tablicami z informacją o przejechanym dystansie. Zabezpieczenie trasy w newralgicznych miejscach ok.

Może w przyszłym roku uda się poprowadzić trasę na zasadzie jednej dużej pętli objeżdżanej raz lub dwa. Agrafka jest zbyt kolizyjna z mojego punktu widzenia. Można pomyśleć również nad zmianą charakteru zawodów – dozwolony drafting a rowery wyłącznie szosowe bez lemondek.

ETAP BIEGOWY

Etap biegowy super! Trasa crossowa – sprawa indywidualna (mi się podobało !!!). Świetne oznakowanie. W punktach odżywczych brakowało napojów izotonicznych lub zwyczajnych kostek cukru. Osobiście wolałbym to zamiast banana.

KLASYFIKACJA / NAGRODY

Zawody z bardzo fajną klasyfikacją (nagradzanych pierwszych 6sciu, to zachęca do przyjazdu za rok) dających możliwość nagrodzenia większej rzeszy zawodników – rzadko się już to spotyka !!! Duży PLUS!!! Praktyczne i wartościowe nagrody dla zwycięzców. Trofea sportowe w formie pucharów a nie statuetek to kolejna mocna strona zawodów w Białce.”

Sławomir Sobiesiak na trasie.
fot: Radek Pizon

 Sławomir Sobiesiak

”Zawody odbywały się w miejscowości Białka koło Ostrowa Lubelskiego. Jak to w triathlonie trzy dyscypliny pływanie, rower i bieganie tutaj z racji tego,że była to tzw. ćwiartka czyli, 1/4 IM – 950 m/45 km/10.5 km. Zajeżdżam na parking przy hotelu Polesie, praktycznie na przeciwko jest strefa zmian i strefa startu, obok biuro zawodów, także jak by ktoś coś zapomniał to wszystko pod ręką. Wprowadzam rower do strefy zmian i patrzę, że nie ma ponumerowanych stojaków. Każdy wybiera sobie miejsce według niego najlepsze – o ile wcześniej przyszedł. Miejsca było sporo i każdy mógł się ustawić w miarę dogodnym miejscu ale większość zawodników – i ja też – nie okleili sobie stojaka numerem. Po pływaniu zmiana – T1 – zero problemu, bo każdy swój rower rozpozna to nie Iron Man, że jest 2000 „bicykli” ,ale po rowerze zmiana T2 i skrzynki z butami do biegania szukałem . Zaczyna się odprawa, wszystko wyjaśniają – co gdzie i jak – trasę pływacką opływa motorówka ratownicza, żeby każdy widział, rozgrzewka w wodzie i za chwilę start. Woda bardzo czysta – tutaj jest to normalne ale na niektórych zawodach pływa się w takiej wodzie, że nie widać wyciągniętej ręki. Start o 11.00, woda ciepła, niektórzy zawodnicy płynęli bez pianek potem zmiana T1 i czas na rower. Trasa rowerowa są to dwie pętle z nawrotem przy strefie zmian. Trasa ogólnie bardzo przyjemna, kawałek około 1 km jest słabej jakości asfalt, potem jest skręt w lewo gdzie jest droga zamknięta dla ruchu i asfalt równy jak marzenie . Od startu do nawrotu jest ponad 10 km, tresa lekko się wznosi ale nie jest to żaden podjazd potem wiadomo, z góry. Chyba większość zawodników nie wie, że zawody 1/4 IM są to zawody bez draftingu, i zabronione jest „siedzenie na kole”, a tutaj wymijałem się z kilkoma peletonami. W przyszłości organizator powinien postawić sędziego na trasie, chociaż każdy powinien sam od siebie wymagać przestrzegania pewnych zasad. Koniec roweru kolejna zmiana – T2 i zaczynamy bieg. Trasa z pozoru nie wydaję się trudna bo nie ma stromych i długich podbiegów, zaczyna się asfaltem i …… wbiegamy do lasu gdzie zaczyna się odcinek – co prawda nie za długi – z kopnym piachem . Nie jest najgorzej bo padał deszcz i piasek trochę się ubił, ale noga ucieka i zaczyna się kalkulacja – czy biegać po piachu czy może po korzeniach obok gdzie jest twardo. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo ale kto dał za ostro na rowerze na pewno to na drugiej pętli odczuje – bo biegu też jest dwie pętle. Odcinek „plażowy” zakończony biegniemy przez las, następnie wpadamy na drogę też piaszczystą ale tragedii nie ma bo jest lekko z góry, zaraz punkt wodny, następnie droga na grobli pomiędzy stawami. Można na chwilę odłączyć głowę i zamiast myśleć o zmęczeniu podziwiać widoki. Następnie lekko pod górkę, tutaj zmęczenie daje znać o sobie i większość lekko zwalnia, potem lekko z górki – punkt wodny i drugie okrążenie albo META.
Zawody miały trochę niedociągnięć tak jak nie domierzone trasy – kolarska powinna być 45 a miała nie całe 42 km i biegowa 9,6 km, a powinno być 10.5 km. ale z drugiej strony każdy miał tyle samo do zrobienia i wygrał ten kto pokonał dystans najszybciej. Brakowało też maty do pomiaru czasy przy wyjściu z wody. W wynikach podawany był czas dopiero po opuszczeniu strefy T1. Ale mamy za to kolejne zawody tri, gdzie nie trzeba jechać daleko od domu, żeby wystartować, jest małe wpisowe – z tego co wiem jak ktoś się wcześniej zapisał to zapłacił 80 zł. Było około 100 zawodników i zawodniczek na starcie, także w miarę luźno. No i oczywiście miejsce – spokój, czysta woda – można zawody połączyć z rodzinnym weekendowym wypadem z rodziną.”

 

Szczegółowe wyniki z Białki Triathlon dostępne TUTAJ

The following two tabs change content below.

Paweł Blicharski

19 letni założyciel najszybciej rozwijającego się portalu rowerowego w kraju (wysportowani), drużyny kolarskiej WRT, marki odzieżowej Pablo Wear, aplikacji mobilnej weight under control, i agencji interaktywnej. W trakcie pisania swojej pierwszej książki pt ”21 wiek choroba przeciętności” Uważa, że wiek nie jest barierą w rozwijaniu swoich pasji, i można osiągnąć dosłownie wszystko o czym się marzy.