ROZPOCZĘCIE SEZONU ZIMOWEGO LEGIA MTB NA FORTACH BEMA

Udostępnij dalej:

Chłód, lekko prószący śnieg i dość mokro pod nogami – połączenie powyższych czynników daje wszystko, co potrzebne do rozpoczęcia zimowego sezonu wyścigowego w przełajowej serii Legia MTB Maraton. Zawody podzielone zostały na pierwszą serię trzydniową – dziś rozegrane zostały na Fortach Bema, jutro rozegrane zostaną na Górze Trzech Szczytów a w niedzielę w Wesołej i późniejsze; rozgrywane przez całą zimę. 

Z kolegami na trasie
Z kolegami na trasie

Atmosfera na starcie, mimo przejmującego, okraszonego wilgocią chłodu, była bardzo dobra. Czasami spoglądam na wyścigi przełajowe rozgrywane w Belgii czy Holandii – tam atmosfera wśród kibiców jest typowo piknikowa, włącznie z rozstawionymi grillami itp; dziś na Fortach Bema była niewielka namiastka tego. Dlaczego? Bo byli kibice, co wcale nie jest rzeczą oczywistą, zwłaszcza w taki dzień, jak dziś.

Rejestracja, odbiór numeru startowego, przypięcie do roweru, odpięcie i przypięcie ponowne, tym razem poprawnie i można startować. Trasa, którą tym razem przygotowali organizatorzy, była wymagająca technicznie, lekko interwałowa i mocno utrudniająca wyprzedzanie. Początek, dwa zakręty i wpadnięcie na długi singiel wzdłuż kanału, potem zaczynał się długi odcinek techniczny. Trasa ciekawa, wymagająca i jak się okazało, dość wyczerpująca, jeśli nie uczestniczyło się w żadnych zawodach przez ostatnie cztery miesiące.

Na start przyjechało wielu zawodników, specjalizujących się w przełajach, oczywiście byli także specjaliści od MTB. Poziom zawodów był wysoki, tempo czołówki – zabójcze, a doping – zaskakujący. O tyle to zaskakujące, że na tego typu zawodach kibice nie są elementem stałym… na Fortach Bema było inaczej.

Chłód, doskwierający w czasie rozgrzewki, przestał mieć znaczenie już po dwustu metrach po starcie. Tempo i walka o pozycje zrobiło swoje. Chwila zamieszania na pierwszym zakręcie… i się zaczęło. Walka na całego w historycznym, zarazem widowiskowym miejscu.

Nie mam jeszcze oficjalnych wyników, mam za to kilka ciekawych zdjęć, dzięki Bike Concept oraz Kamila Panasiuk Fotografia.

Wasz oddany narrator, zawodnik Team LRP Poland, wypatrujący mety. Cóż, takie efekty powracania do peletonu po czteromiesięcznej przerwie, spowodowanej połamaniem reki
Wasz oddany narrator, wypatrujący mety. Cóż, takie efekty powracania do peletonu po czteromiesięcznej przerwie, spowodowanej połamaniem reki
The following two tabs change content below.

Paweł Blicharski

19 letni założyciel najszybciej rozwijającego się portalu rowerowego w kraju (wysportowani), drużyny kolarskiej WRT, marki odzieżowej Pablo Wear, aplikacji mobilnej weight under control, i agencji interaktywnej. W trakcie pisania swojej pierwszej książki pt ”21 wiek choroba przeciętności” Uważa, że wiek nie jest barierą w rozwijaniu swoich pasji, i można osiągnąć dosłownie wszystko o czym się marzy.