W JUDODZE NA ROWERZE – WYWIAD Z ARTUREM GORZELAKIEM

Udostępnij dalej:

Artur Gorzelak to mega pozytywna postać, która od strony sportowej związana jest przede wszystkim z warszawskim judo. Spotkacie go również na biegowych trasach maratonów. Ostatnio, natknąłem się na przepełniony dobrą energią projekt Artura, zakładający przejechanie rowerem Japonii i Korei i m.in. odwiedzenie kilku dojo, żeby trenować judo w ojczyźnie tego sportu. Uzgodnienie wywiadu nie zajęło nam nawet kilku minut. Owoc naszych rozmów poniżej.

Wysportowani: Artur, czy możesz przybliżyć naszym czytelnikom na czym polega Twój projekt „W judodze na rowerze”?

Artur: Jasne! Z przyjemnością! To na pierwszy rzut oka prosta i przejrzysta koncepcja. Chcę przejechać, w zasadzie, całą Japonię i Koreę na rowerze na trasie wyprawy odwiedzając dojo (przypis red. sale treningowe judo) i trenując judo. To dosyć ogólne założenie, pod którym kryje się wiele mniejszych celów: chęć zobaczenia japońskiej i koreańskiej prowincji, realizacja sportowych aspiracji, możliwość wykorzystania w możliwie aktywny sposób urlopu, możliwość testowania lokalnych potraw, odwiedziny znajomych i wiele, wiele innych.

Wysportowani: Masz zamiar faktycznie poruszać się na rowerze w judodze? 🙂 czy możesz jednak wybierzesz bardziej wygodny strój do poruszania się na rowerze?

Artur: [śmiech] Do treningu judo wykorzystujemy strój nazwany judogą. Mamy dwa kolory tego stroju (używane zwłaszcza podczas zawodów – biały i niebieski – tak, aby odróżnić zawodników podczas walki). W niektórych dojo w Japonii obowiązuje ściśle przestrzegany reżim – trenować można jedynie w białej judodze. Po jednym dniu podróży w takim stroju prawdopodobnie nie zostałbym wpuszczony na salę treningową ze względu na kwestie higieniczne 😉 Oczywiście zamierzam podróżować w stroju przeznaczonym na rower. Codziennie będę pokonywał od 80 do 120 kilometrów. Muszę mieć zapewniony komfort ruchów. Wybieram strój rowerowy, choć w judodze pewnie bym zrobił furorę 😉

Wysportowani: Z tego co wiem, to nie będzie to Twoja pierwsza wizyta w Japonii?

Artur: Zgadza się. To czwarty raz kiedy odwiedzę kraj kwitnącej wiśni. Wcześniej każda wizyta była zaledwie tygodniowa. Po ostatniej wróciłem do Polski z silnym postanowieniem, że kolejna będzie znacznie dłuższa i odwiedzę wszystkie wymarzone przeze mnie miejsce. Wyprawa „W judodze na rowerze” to właśnie owoce tej decyzji.

Wysportowani: Rozumiem, że Japonia jest kolebką wielu sztuk walki. Czy oprócz tego jest jeszcze coś tak pociągającego, że kolejny raz wracasz do tego kraju?

Artur: Tak, możemy wymienić na pewno karate, sumo, ale przede wszystkim uprawianą przeze mnie od dziecka dyscyplinę olimpijską – judo. Jest wiele aspektów, które sprawiają, że Japonia jest dla mnie atrakcyjna. Wymienię je może hasłowo: kuchnia, krajobrazy, architektura, roślinność, bezpieczeństwo, praktyczne podejście do życia.

Wysportowani: Znam kilka osób trenujących sztuki walki, którzy wykorzystują rower m.in. do pracy nad swoją wytrzymałością. Czy w codziennym życiu rower jest Ci bliski, czy raczej będzie to narzędzie to realizacji tego konkretnego projektu?

Artur: Skłamałbym mówiąc, że jestem mocny w treningu rowerowym 😉 Jeżdżę rekreacyjne. Na dwa miesiące przed wyjazdem rozpoczynam przygotowania pod kątem roweru. Cały czas trenuję jednak judo i bieganie. Miesiąc temu ukończyłem swój 17. maraton. Może zabrzmi to buńczucznie, ale nie mam obawy o kondycję i przygotowanie fizyczne. Przygotuję się sumiennie i dam radę!

Wysportowani: No właśnie, a czemu właśnie rowerem? Nie pociągiem, nie autostopem?

Artur: Rower to najlepszy środek transportu, umożliwiający zwiedzanie. Kilka lat temu w ten sposób zwiedzałem Paryż i byłem zachwycony. Pieszo poruszasz się zbyt wolno. Rower pozwala zatrzymać się w dowolnym momencie kiedy tego potrzebujesz, chcesz. Pozwala też oszacować jakie są dystanse pomiędzy poszczególnymi punktami na Twojej trasie. Podróżując metrem, pociągiem, autostopem tracisz niezależność. Kiedy byłem w Tokio za pierwszym razem, moim jedynym środkiem komunikacji było metro. Po powrocie stwierdziłem, że nie jestem w stanie stwierdzić, jak rozległe jest to miasto. Na rowerze będę inaczej. Dodatkowo bardzo lubię wysiłek fizyczny.

Wysportowani: Czy ze swoich poprzednich wizyt pamiętasz jak wygląda tam infrastruktura rowerowa?  Chodzi mi m.in. o drogi rowerowe, ścieżki?

Artur: Niestety, przede wszystkim odwiedzałem duże miasta. Tam są ścieżki rowerowe i ludzie bardzo często korzystają z rowerów, dojeżdżając do pracy. Jestem obecnie na etapie planowania dokładniej trasy (wyboru dróg i ścieżek). Wychodzi na to, że połowę trasy w Japonii pokonam korzystając ze ścieżek rowerowych, połowę jadąc poboczem dróg lokalnych. Muszę być czujny i pamiętać o lewostronnym ruchu panującym w Japonii :).

Wysportowani: Naszych czytelników na pewno zaciekawi, jakim rowerem będziesz przemierzać Japonię i Koreę?

Artur: Pojadę na rowerze trekkingowym. Całe życie na takim jeżdżę. Z mojej perspektywy jest też najwygodniejszy – będę musiał podróżować z sakwami. Taki rower z mojej perspektywy wydaje się optymalny. Jeśli chodzi o konkretny model, to rower dostałem od mojego partnera technicznego – Decathlon – B’TWIN a model to RiverSide 900.

Wysportowani: Trudno przygotować od strony logistycznej do takiej wyprawy?

Artur: Trochę to jeszcze przede mną, ale już pierwsze kroki poczyniłem – zapewniłem transport roweru na start mojego wyjazdu do Sapporo. Myślę, że wyzwaniem będzie spakowanie się do kilku sakw. Jadę na kilka tygodni, a połowę mojego bagażu będzie zajmował strój do trenowania judo :).

Wysportowani: Logistyka to jedno. Rozumiem, że na miejscu masz zamiar odwiedzić kilka dojo i teraz pozostajesz w stałym kontakcie z judo. A jak wygląda przygotowanie do pokonania takiego dystansu rowerem?

Artur: Dopiero startuję z tematem. Mam nieco ponad dwa miesiące. Nie jestem zwolennikiem planów treningowych, ale planuję w lipcu codziennie pokonywać minimum 40 kilometrów dziennie, a także dwa razy w tygodniu zorganizować nieco dłuższe trasy – do 120 kilometrów.

Wysportowani: Ile kilometrów średnio dziennie planujesz pokonywać?

Artur: Trochę zależy to od momentu wyjazdu. Poza wyzwaniem sportowym chcę również zwiedzać. Siłą rzeczy, zwiedzając będę mniej kilometrów pokonywał na rowerze. Przez pierwsze dwa tygodnie wyjazdu chciałbym pokonywać średnio 100-120 kilometrów. W centralnej części Japonii jest region Kansai – bogaty w atrakcje turystyczne i miejsca, które chcę odwiedzić. W tym regionie będę pokonywał krótsze trasy. Myślę, że około 40-60 kilometrów dziennie.

Wysportowani: Jedziesz tam sam czy zabierasz ekipę?

Artur: Jadę sam. Na trasie jednak liczę, że spotkam się ze znajomymi. Być może będę miał towarzysza na fragment wyjazdu. Przyznam, że organizacja tego wyjazdu, jego promocja zabiera mi całkiem sporo sił – nie mam ich na tyle dużo, żeby przekonywać jeszcze do wyjazdu znajomych. Jak przeczytają relację i zobaczą zdjęcia z trasy pewnie będą trochę zazdrościć.

Wysportowani: Ile sakw zabierasz? 🙂

Artur: Zakładam, że zabiorę cztery sakwy/torby. Dwie sakwy po około 30 litrów na tylnym bagażniku (jedna wypełniona judogą, druga ubraniami i środkami higienicznymi), torbę na kierownicę, w której będę trzymał elektronikę, dokumenty, portfel i mapę oraz torbę pod siodełkiem w której będę trzymał dętkę oraz zestaw naprawczy.

Wysportowani: Wrzesień to u nas (w Polsce) wielka zagadka jeżeli chodzi o pogodę. Orientujesz się jak to może wyglądać na miejscu? Pogoda nie będzie Ci uprzykrzać wyprawy?

Artur: Jasne. Wszystko sprawdziłem i zaplanowałem. Pogodę będę miał bardzo różną w zależności od tego, w którym miejscu będę. Na północy Japonii pogoda jest zbliżona do warunków panujących podczas naszego lata. Środkowa Japonia to zupełnie inna bajka. Będzie gorąco (do 35 stopni) i wilgotno (do 90% wilgotność powietrza). Tutaj będę musiał podejść rozsądnie do trasy tzn. jechać tuż po wschodzie słońca, robić przerwy na najgorętszy czas, czyli mniej więcej od 11:00 do 15:00 i kontynuować trasę wieczorem. Mogę też mieć problem z tajfunem. Wrzesień to czas, kiedy Japonia jest nawiedzany przez ten huragan. Istnieje ryzyko, że nieco pokrzyżuje mi plany i będę musiał go przeczekać na pewnym etapie wyjazdu.

Wysportowani: To jak powiedzieć po japońsku „Czy ma pan pożyczyć pompkę?” 🙂

Artur: Tego nie wiem 🙂 chyba dlatego, że pompkę biorę własną. Jeżeli chodzi o takie językowe ciekawostki to: „Panku o naoshite moraemasu ka?” znaczy: „czy mogę prosić o naprawę przebitej dętki?”.

Wysportowani: Czy zamierzasz gdzieś relacjonować przygotowania i sam wyjazd?

Artur: Oczywiście! Już teraz zapraszam na fanpage wyjazdu „W judodze na rowerze”.  Szczegóły wyjazdu znajdziecie własnie w tym miejscu.

Wysportowani:  A jak wygląda wsparcie ze strony sponsorów, firm? Są firmy, które będą Cię wspierać podczas wyjazdu?

Artur: Owszem. Chciałbym bardzo podziękować firmom: Decatholon – B’TWIN za udostępnienie roweru, MIO – za GPS rowerowy oraz IMS-Sport za judogę na treningi w kraju kwitnącej wiśni.

Wysportowani: Serdeczne dzięki za wywiad i poświęcony czas. Powodzenia na wyprawie, szerokich dróg, wielu udanych treningów i samych wygranych przez ippon.

Artur: Jasne, że przez ippon zwycięstwo smakuje najlepiej! 

 

Strona internetowa Artura dostępna pod adresem: wjudodzenarowerze.pl

The following two tabs change content below.