WEEKENDOWE ŚCIGANIE Z MARATONAMI KRESOWYMI !

Udostępnij dalej:

Ubiegły weekend (tj. 21,22 kwietnia), spędziłem z organizatorami specjalizującymi się w terenach wschodniej polski. Oczywiście mowa o Maratonach Kresowych. Właśnie w tym cyklu wyścigów postanowiłem wystartować dzień po dniu. Był to intensywny weekend dla mojej osoby, biorąc pod uwagę sam fakt, że na ostatnim wyścigu byłem ponad rok temu, a sam trening w ostatnim czasie znacząco zaniedbałem. Była to świetna walka ze swoimi słabościami.

 

#1 dzień.

W sobotę, wyścig został zorganizowany w malowniczych terenach Lubelszczyzny przy stoku narciarskim, mowa o Międzyrzecu Podlaskim. Ze względu na bliską odległość (zaledwie 50 kilometrów) pozwoliłem sobie przyjechać godzinę przed samym startem. Szybkie zajęcie miejsca parkingowego (nie było problemu z umiejscowieniem auta), i wybrałem się do biura zawodów. Nie był to mój pierwszy start w tym cyklu, więc nie było jakiegokolwiek zaskoczenia, wszystko przebiegało tak jak powinno. Bez zbędnych opóźnień, biuro zawodów pracowało bez problemowo. Po odebraniu pakietu startowego, udałem się na parking, aby złożyć rower, ubrać się, i pojechać na krótką rozgrzewkę. Już po pierwszych kilometrach trasy wiedziałem, że wybór roweru przełajowego na piaszczystą trasę, nie było najlepszym rozwiązaniem 😉 Po dłuższym czasie, ustawiłem się na starcie. Jak to bywa w wyścigach XCT, start odbywał się co 30 sekund. Z racji, że na liście byłem na prawie samym końcu, przy mojej obecnej formie miałem ułatwione zadanie.. Goniłem kolarzy, a nie byłem goniony ;). Podsumowując całą 14-kilometrową trasę, oceniam na dobrą pod względem urozmaicenia. Nie można było się nudzić.. Pod względem szukania dobrej trasy też było ciekawie. Na drugim kilometrze, zamiast pojechać prosto pojechałem w lewo, gdzie po kilku metrach napotkałem tylko kilku wędkarzy, koniec drogi i komentarz, który raczej rozluźnił gniew, że pomyliłem trasę ”noo to już nie będziesz pierwszy, a trzeci na podium”. Kolejnym problemem na trasie było miejsce z umiejscowieniem opon i napisem STOP, wraz ze mną dwóch innych zawodników poszukiwało trasy..

 Z przebiegu całego dnia w Międzyrzecu Podlaskim.. jestem bardzo zadowolony. Oprócz dwóch problemów z trasą, wszystko było przygotowane na najwyższym poziomie. Sam wynik nie satysfakcjonuje, ale patrząc na moją przerwę w ściganiu, nie było najgorzej. Ostatecznie wyścig zakończyłem na 104 miejscu OPEN, a przede mną był kolejny dzień ścigania.

 

 

#2 dzień.

Po pierwszym dniu ścigania w Międzyrzecu Podlaskim, nadszedł dzień na kolejny dzień ścigania, tym razem w Siemiatyczach. Miejscowości już trochę dalej oddalonej ode mnie bo ponad 120 kilometrów. W tym dniu wiedziałem, że może być ciężko. Po dłuższej przerwie od ścigania i treningów. W Międzyrzecu najzwyczajniej się ”zajechałem”, a kolejny dzień to były typowe nogi z waty. Ale ten weekend potraktowałem jako walka z własnymi słabościami, dlatego nie odpuszczałem. Tym razem również zdecydowałem się na rower przełajowy, oraz na dystans PÓŁMARATON. Tutaj mogę ocenić cały wyścig w skali 10 na 10. Na trasie przez chwilę się nie zawahałem gdzie mam jechać. Biuro zawodów działało tak jak należy. Gdybym chciał się przyczepić o jakikolwiek błąd, nie znalazłbym go. Do czego mogę się przyczepić, to najwyżej do siebie, bo ostatecznym wynikiem OPEN było 169 miejsce. 😉

 

Podsumowując, cały weekend spędziłem z Maratonami Kresowymi, i przyznam szczerze, że jestem zadowolony z takiego spędzenia czasu. Po ponad rocznej przerwie od ścigania, wreszcie się przełamałem i wróciłem na rower, a 2-dniowe ściganie, było idealną walką z własnymi słabościami!

 

 

Szczegółowe wyniki z dwóch etapów dostępne TUTAJ

The following two tabs change content below.

Paweł Blicharski

19 letni założyciel najszybciej rozwijającego się portalu rowerowego w kraju (wysportowani), drużyny kolarskiej WRT, marki odzieżowej Pablo Wear, aplikacji mobilnej weight under control, i agencji interaktywnej. W trakcie pisania swojej pierwszej książki pt ”21 wiek choroba przeciętności” Uważa, że wiek nie jest barierą w rozwijaniu swoich pasji, i można osiągnąć dosłownie wszystko o czym się marzy.