ZAKLINACZ BRUKÓW I JEDNODNIÓWEK – TOM BOONEN

Udostępnij dalej:

W kolarskim kalendarzu znajdują się wyścigi, do których większość zawodników przygotowuje się tygodniami. Tak i fizycznie, jak i sprzętowo. Jednym z takim wyścigów jest Paryż Roubaix, po którym krwawienie zmęczonych dłoni nie należy do niczego wyjątkowego. Podwójne owijki, podkładki żelowe, amortyzowane rękawiczki.
Jeden z zawodników ma to wszystko w poważaniu, praktycznie zawsze startuje w drodze do welodromu w Roubaix na „żywioł” bez żadnych specjalnych przygotowań; nawet nie zakłada rękawiczek…

5708da2b35702a22d6354db6
Boonen rzadko korzysta z rękawiczek

Tom Boonen zwyciężył w tym wyścigu czterokrotnie. Człowiek wyjątkowy, jako jeden z niewielu potrafiących określić, kiedy ostatni raz weźmie udział w wyścigu jako zawodowiec. Nastąpi to 9 kwietnia przyszłego roku, właśnie w Paryż Roubaix po czym zakończy swoją, przebogatą karierę. Tom Boonen jest zawodnikiem unikalnym; bodaj jako jedyny stanął na podium Mistrzostw Świata w rozstrzale jedenastu lat – wówczas zdobył złoto, zaś w 2016 w Doha zajął miejsce trzecie.
To także człowiek, który w ubiegłym roku uległ poważnemu wypadkowi na Bliskim Wschodzie właśnie, na skutek którego miał pękniętą czaszkę. Jego stan był na tyle poważny, że odmówiono mu przelotu samolotem do europejskich szpitali, bo to mogło źle wpłynąć na jego stan. Leczono go na miejscu. Rehabilitacja miała potrwać niemal cały sezon, lekarze jasno mówili, że na rower dopiero będzie mógł wsiadać pół roku po wypadku.

Cycling: Tour of Flanders 2015 / Training Tom BOONEN (Bel)/ Team Etixx Quick-Step (Bel)/ Ronde Van Vlaanderen Tour of Flanders / Entrainement © Tim De Waele
Boonen na trasie Tour of Flanders

Pół roku po wypadku Tom Boonen zajął w ekstremalnie ciężkim Paryż Roubaix drugie miejsce, po fantastycznej jeździe w całym wyścigu i o centymetry przegranym finiszu z Mathew Haymanem. Tu też trzeba przyznać, że było to klasyczny „dzień konia” Haymana, który nigdy nie wygrał nic istotnego, przez kilkanaście sezonów był wyłącznie gregario w peletonie, a w swoim piętnastym (!!!) starcie w Królowej Klasyków w końcu w nim zwyciężył, po fantastycznej, taktycznej jeździe. Hayman pogrążył marzenia Boonena o piątym zwycięstwie, co spowodowało, że Boonen podjął decyzję o kontynuowaniu kariery jeszcze przez jeden sezon, aż do Paryż Roubaix 2017. Po tym właśnie wyścigu zamierza zakończyć karierę. Co dodatkowo świadczy o charakterze Boonena, to kolejny wypadek, w którym uczestniczył niedługo przed Mistrzostwami Świata bieżącego roku, poobijał się okrutnie, mimo to pojechał na Mistrzostwach fantastycznie (jak i wszyscy Belgowie) i zajął w nich trzecie miejsce, za niesamowitym Saganem i szybkim Cavendishem. I, jak to powiedział po wyścigu dyrektor sportowy Etixx – nigdy nie widział Boonena tak zawiedzionego, jak po tym właśnie wyścigu. Trzecie miejsce nie było bowiem spełnieniem jego marzeń, a odżałować nie mógł akcji Holendra na ostatnich dwóch kilometrach, bo nie mając wyjścia, zaczął go gonić. Na pogoń wystrzelał całą amunicję, co mogło spowodować, że na finisz mu nieco brakło. Inną rzeczą, czy możliwe było w ogóle pokonanie Sagana, który na ostatnich metrach pokazał tak nieprawdopodobne przyspieszenie, że ograł zarówno i jego, jak i Cavendisha.

tom-boonen-e3-harelbeke-20131
Rywalizacja między Boonenem a Cancellarą na długie lata zdominowała wiosenne klasyki

Zaznaczę, iż nie będę wymieniał nawet części zwycięstw Tornado Toma. Nie dlatego, że nie przepadam za statystykami a dlatego, że tych zwycięstw jest na tyle dużo, że ich samo rozpisanie zajęłoby znaczną część tego tekstu. Dla niego najprawdopodobniej najważniejsze są cztery zwycięstwa w Paryż Roubaix (ponadto kilka miejsc na niższych stopniach podium i w okolicach podium). Został także Mistrzem Świata w 2005 roku. Specjalizuje się w klasykach (zwłaszcza tych belgijskich, z odcinkami brukowymi) oraz w masowych sprintach.
Ciekawy obrót przyjął jego pierwszy start w Paryż Roubaix. Jeszcze za młodu Boonen twierdził, że Johan Museeuw jest jednym z jego kolarskich idoli. Niedługo później, w 2002 roku, w swoim pierwszym starcie do Roubaix Boonen uciekł właśnie między innymi z Musseuwem i finalnie zajął na welodromie w Roubaix trzecie miejsce. Museeuw już wówczas nazwał go swoim sukcesorem.

Wraz z zakończeniem kariery przez Boonena zakończy się pewna era we współczesnym kolarstwie. Ponadto to będzie pierwszy sezon, w którym na trasach wiosennych klasyków nie zobaczymy dwóch gigantów tej specjalności – Toma Boonena i Fabiana Cancellary. Rodzi się pytanie, kto przejmie po nich schedę…

Ze swojej, narratorskiej strony mam ponadto nadzieję, że w przyszłym sezonie będę miał okazję zobaczyć Toma Boonena z bliska. Będę bowiem ścigał się w amatorskiej odsłonie Paryż Roubaix, a żadną tajemnicą jest, że zawodowcy oswajają się z trasą dzień przed ich wyścigiem, czyli wtedy, gdy my – amatorzy – będziemy toczyć swoją rywalizację. Może uda się kilka metrów na Jego kole przejechać…

The following two tabs change content below.

Paweł Blicharski

Właściciel/redaktor naczelny portalu. Miłośnik kolarstwa górskiego i marketingu.